Powrot
Mój stan
E-mail

Użytkownik:

Hasło:

  zapamiętaj

zapomniałem hasło

Nie posiadasz jeszcze konta?
Kliknij tu, żeby się zarejestrować.

Historia pewnej pompy

Autor Wiadomość
Napisane: 28. 12. 2009 [19:40]
Zdzisiu
Klubowicz
Twórca tematu
skąd:
Warszawa
samochód:
Pajero Wagon III DID
zarejestrowany:
21.10.2009
Posty: 232
Cześć,
Jako, że już się trochę ogarnąłem opisze Wam historię pewnej pompy.
Zaczęło się na KS2 w agroturystyce od rozmowy ze Zbyszkiem na temat pomp wtryskowych w Pajero III. Ogólna konkluzja: jest kiepska, nie opłaca się regenerować, nowa kosmicznie droga, używana to mniejsza lub większa loteria. Pomyślałem, że znając moje szczęście na pewno mnie trafi ta przyjemność.
Długo nie czekałem. Ok. 19 grudnia rano po 15-sto minutowej walce przy ok. -2 stopniach wreszcie odpaliłem Pojarkę. Odczekałem chwilę i jadę. Zdechła. Automat więc toczącej się nie odpalę. Staję, grzeję świeczki 2 razy, odpala od strzała. Jadę do pracy, bo ponoć miałem włamanie. Nagle Check Engine się zaświecił. Nieźle jak na okres przedświąteczny. Nic to, jadę bo włamanie. Okazuje się, że nic nie zginęło. To ruszam do serwisu. Po kolei zapalają się i gasną wszystkie kontrolki łącznie z hamulcami. Takie małe "disco". Wkrótce tylko check się świeci. Dojechałem do serwisu (nazwy nie wymieniam), czekam 2-3 godzinki i słyszę werdykt: pompa wtrysku. Regeneracja ok.8 tysięcy plus robocizna. Telefon do Bossa P.O.C. który kontaktuje się ze Zbyszkiem. Mam zadzwonić. Dzwonię. Zbychu mówi, że prawdopodobnie pompa, ale będzie taniej. Tylko jak przewieźć samochód? Laweta dla takiego bydlaka ok. 2 tysięcy (z powrotem na pusto). Decyzja, jadę sam. Ryzyko jest ale ponoć nic się więcej nie zepsuje tylko stanę w trasie. Zawsze jak przejadę pół trasy laweta będzie tańsza. Żeby tylko odpalić. Dzwonię do serwisu z prośbą, żeby wstawili Pajero na halę na noc, a ja raniutko, żeby nie zawalał odbieram "Oczywiście" - słyszę. Jestem. Gówno. Nie wstawili. Może nie mogli. Z trudem odpalił. Kibloo oferuje pomoc, szuka lawet na wszelki wypadek z okolic pomorza, przyjedzie po mnie do Zbyszka i odstawi na dworzec. Zabezpieczony jestem.
22 grudnia ruszam. 100 km jest ok. 150 km "dyskoteka" się włączyła łącznie z wodą w filtrze. Zbychu online mówi żebym jechał bo nic sam nie zrobię. To jadę. Śnieg wszędzie, nie piłuję pompy jadę max 100 bez gwałtownych przyśpieszeń. Toruń, Tuchola, Chojnice. Kibloo cały czas mnie pilnuje. Normalnie jakby nanosił moje dane na mapie. Super wsparcie. Jest Bytów. Pomysk Mały już kawałeczek. Trochę mi ulżyło. Kibloo na mnie czeka. Znajdujemy warsztat Zbycha. Robi wrażenie. "Pare" części tam ma. Zbyszek podłącza komputer. Pompa albo........ PTS (taki patyczek z gumką odpowiadający za dozowanie paliwa), albo i to i to. Mimo, że już późno, Zbyszek i Dawid sprawdzają. Pijemy kawkę. Faktycznie PTS pęknięty. Dawid składa, żeby zobaczyć czy to tylko to. Tylko to! Pojarka odpala i wkręca się wzorcowo. Fajnie. No to proszę jeszcze o wymianę płynów i filtrów. Kibloo leci na lotnisko załatwiać swoje sprawy, bo wygląda na to, że od razu wrócę do domu. Filtry nie były wymieniane wcześniej(miały być). Olej w skrzyni mocno przepracowany, ma prawo, ale wygląda słabo jak na 30 tys. Dobra wszystko zrobione. Faktura to prawie 1/3 tego co miałem dać w serwisie mimo, że wszystkie płyny i filtry wymienione. Zbychu mówi, żebym wymieniał filtr paliwa co 5 tys, raz na jakiś czas przepłukał zbiornik, a nie powinienem mieć kłopotów. Ruszam do domu. Zbychu dzwoni z pytaniem czy wszystko gra. Kibloo i Eugeniusz też. Gra i to jak. Idzie rewelacyjnie, płynnie, lekko, bez szarpnięć i chmury z tyłu przy przyśpieszeniach. I w takiej przyjemniej atmosferze wracam do domu.
A teraz moja konkluzja: technika zawodzi czasami i nic na to nie poradzimy. Będzie to kosztować mniej lub więcej, będzie naprawione lepiej lub gorzej. Wiadomo najfajniej jest jak kosztuje mniej i jest naprawione lepiej. Ale to jaką pomoc mi zaoferowano ze wszystkich stron w moim problemie było nieprawdopodobne. Za wszystko inne można zapłacić kartą Mastercard icon_wink.gif Bardzo dziękuję Zbyszkowi, Kibloo, Eugeniuszowi i Dawidowi za ogromną pomoc! Jestem naprawdę bardzo wdzięczny.
Pozdrawiam
PS. 23 grudnia zadzwonił do mnie jakiś gość. Średnio go rozumiem, bo mówi szybko, kurwi niemiłosiernie i jeszcze ma śląski akcent. Dowiaduję się, że był w serwisie w Gliwicach. Coś mu spierdzielili i jest "bardzo zły" bo to chyba pompa. Dostał do mnie telefon od Zbyszka, objawy ma takie jak ja. Zgadnijcie jaką radę mu dałem..... tylko trochę dalej ma facet icon_wink.gif
Napisane: 28. 12. 2009 [20:24]
Hiszpan
Klubowicz
skąd:
Rzeszów/Krosno
samochód:
Outlander II Pajero IV
zarejestrowany:
21.07.2009
Posty: 873
Wcale nie takie długie icon_wink.gif

...i z morałem... icon_razz.gif
Napisane: 28. 12. 2009 [21:10]
Eugeniusz
Administrator
skąd:
Warszawa
samochód:
Pajero Sport Dakar
zarejestrowany:
07.07.2009
Posty: 3978
Tak to byl mily akcent przed gwiazdka. Zbyszek z ekipa odwalil kawal solidnej roboty a Kibloo okazal sie dobrym duchem calej przygody.
Napisane: 17. 08. 2010 [23:03]
ATON67
Klubowicz
skąd:
Łapanów
samochód:
pajero v60 long
zarejestrowany:
28.06.2010
Posty: 27
No i stało się icon_cry.gif Dołączam do tematu pompy.
Byłem ostatnio na urlopie, objazdowym - ponad 7 tys km, i pod koniec wycieczki moje pajero zaczęło szwankować. Mianowicie gdy podczas maratońskiego powrotu, zatrzymywałem się po drodze i po chwili odpalałem silnik to zaczynały sie problemy polegające na tym że sprzęt miał trudności z odpaleniem, tj trzeba było kręcić starterem po dwa razy, albo dłużej go trzymać. Na zimno i teraz po powrocie jest wszystko OK,nawet na ciepło. Ewidentnie grzanie po autostradzie i krótka przerwa, powodowały trudności z odpaleniem. Zaznaczam że wycieczka była po cywilizowanych krajach (europa północna), zawsze zanim zgaszę silnik dobrą chwilę odczekuję aż wystudzi się turbina. A, auto rocznik 2004, nie produkcji 2003, przebieg obecnie 130 tys ( teoretycznie prawdziwy, bo sprawdzałem go przy kupnie w serwisie Mitsub.)
Czy umiera mi pompa ? icon_rolleyes.gif ?? icon_eek.gif ?? icon_mad.gif ??icon_evil.gif ?? icon_cry.gif
Napisane: 19. 08. 2010 [11:51]
Zdzisiu
Klubowicz
Twórca tematu
skąd:
Warszawa
samochód:
Pajero Wagon III DID
zarejestrowany:
21.10.2009
Posty: 232
Specem nie jestem (choć może niedługo będę, znowu mi poszła - ropa mi się wlała do oleju przez uszczelniacz) ale przy gorącym silniku to raczej nie pompa. Jak będziesz miał kłopoty na zimnym to szykuj kasę icon_smile.gif
Napisane: 30. 08. 2010 [16:06]
Zibi
Klubowicz
skąd:

samochód:
Mitshubishi Pajero 3.0V6 /Nissan Terrano
zarejestrowany:
20.07.2009
Posty: 203
ATON67 napisał/a

No i stało się icon_cry.gif Dołączam do tematu pompy.
Byłem ostatnio na urlopie, objazdowym - ponad 7 tys km, i pod koniec wycieczki moje pajero zaczęło szwankować. Mianowicie gdy podczas maratońskiego powrotu, zatrzymywałem się po drodze i po chwili odpalałem silnik to zaczynały sie problemy polegające na tym że sprzęt miał trudności z odpaleniem, tj trzeba było kręcić starterem po dwa razy, albo dłużej go trzymać. Na zimno i teraz po powrocie jest wszystko OK,nawet na ciepło. Ewidentnie grzanie po autostradzie i krótka przerwa, powodowały trudności z odpaleniem. Zaznaczam że wycieczka była po cywilizowanych krajach (europa północna), zawsze zanim zgaszę silnik dobrą chwilę odczekuję aż wystudzi się turbina. A, auto rocznik 2004, nie produkcji 2003, przebieg obecnie 130 tys ( teoretycznie prawdziwy, bo sprawdzałem go przy kupnie w serwisie Mitsub.)
Czy umiera mi pompa ? icon_rolleyes.gif ?? icon_eek.gif ?? icon_mad.gif ??icon_evil.gif ?? icon_cry.gif




następnym razem jak taka przypadłość cię dosięgnie to polej pompe zimna wodą jak odpali to wiesz gdzie szukać icon_rolleyes.gif
Napisane: 31. 08. 2010 [23:52]
ATON67
Klubowicz
skąd:
Łapanów
samochód:
pajero v60 long
zarejestrowany:
28.06.2010
Posty: 27
Najgorsze, a może najlepsze, jest to że problem narazie nie występuje, a dostałem zajwkę na tę Gruzję i nie wiem czy mogę jechać z takim problemem czy... sprzedać auto, kupić UAZ-a i hardkorowo jechać ?
Napisane: 01. 09. 2010 [14:04]
pekar1
Klubowicz
skąd:
Biała Rawska
samochód:
Mitsubishi Pajero Long
zarejestrowany:
16.09.2009
Posty: 289
Aton - na Twoim miejscu zdiagnozowałbym dobrze auto po kątem tego problemu.
Jeżeli opisytwana przez Ciebie sytuacja mmiała miejsce tylko raz i więcej się nie powtórzyła to może po prostu miałeś jakiś problem z paliwem , może z filtrem paliwa, może jakiś paproch...
Długodystansowy biegacz jak za szybko biegnie to też dostanie zadyszki i musi zwolnić troszkę aby sie ustabilizować. Może porównanie nietypowe ale może za ostro grzałeś na tym powrocie..

Auta nie sprzedawaj , UAZ-em pewnie dojechałbyś do Gruzji ale zmęczyłbyś się hardkorowo.Nie ma lepszego auta niz Pajero Long na długodystansowe wyprawy z dużymi przebiegami po asfalcie. Dzielność terenowa łączy się ze sporym komfortem podróży. Przy czym to sa moje doświadczenia z moim starym modelem - na ramie jeszcze.
W Europie po drodze masz warsztaty i serwisy , w Turcji na każdym kroku , w kazdym większym mieście jest serwis Mitsubishi [ raz korzystałem w Trabzonie kiedy miałem zwarcie w gniezdzie elektrycznym - naprawili od ręki}, w Gruzji Pajero jest dość popularnym autem { sprowadzają uzywane z Japoni i Dalekiego Wschodu} i jest sporo warsztatów specjalizujących się w tej marce.
W zanadrzu miałbyś tez pewnie telefoniczne czy mailowe konsultacje u Zbyszków gdyby coś się wydarzyło.
Awaria moze trafić się wszędzie, ale mechanicy są wszędzie- wrazie co naprawią.
A wszystkiego nie przewidzisz...

Póki co ja wierzę w Pajero - 307 000km bezproblemowo
Napisane: 02. 09. 2010 [00:08]
ATON67
Klubowicz
skąd:
Łapanów
samochód:
pajero v60 long
zarejestrowany:
28.06.2010
Posty: 27
No grzałem - tempomat na 160 km/h ( GPS-owo 153 ) i tak całe Niemcy od Rostoku do Krakowa (+ 30 km do domu) co mi zajęło 8 godz. z haczykiem . Mnie jakoś to zaworem EGR zalatuje, ale ja laikiem jestem. Czekam może Zbyszek coś odpisze.
Co do komfortu to przyznaje że Pajero staje na wysokości zadania ( a sporo wyjeździłem się np lagunami, znanymi z komfortu ), te ponad 7 tys km to bez wysiłku zrobiliśmy.
Co do warsztatów to tak jak piszesz jest szansa znaleźć uczciwy, byle tylko gdzieś w głuszy nie stanąć. A tak na marginesie zastanawiam się czy taka pompa umiera nagle i nieoczekiwanie unieruchamiając auto ostatecznie, czy będzie dawać znać powoli, umożliwiając awaryjne dotarcie do warsztatu.
A do tej Gruzji to muszę pojechać bo sopdziewamy się z żoną potomstwa, więc teraz albo dopiero zajakieś pięć lat. I po to właśnie kupiłem długie pajero, żeby w środku spanie zrobić, szuflady, kuchenke, prysznic itp. A auto miało być w miarę młode żeby, właśnie problemy z dyframi, napędami i właśnie pompami nie psuły mi spokoju na wyjazdach i co i kicha.... banghead.gif
Napisane: 02. 09. 2010 [08:58]
Slawek
Klubowicz
skąd:
Komorniki k/Poznania
samochód:
L200 Moby Dick
zarejestrowany:
19.07.2009
Posty: 1011
Więcej wiary i optymizmu szanowny Kolego.
Z Twoich postów wnioskuję, że mimo wszystko "czujesz" auto , a to już połowa sukcesu.